poniedziałek, 1 czerwca 2015

Uwaga o skażeniu naturalizmem pedagogicznym

Nigdy nie zrozumiem dlaczego -- nawet wśród ludzi skądinąd myślących realistycznie -- ogromną popularnością cieszą się poglądy wychowawcze skażone naturalizmem pedagogicznym. Jak można twierdzić, że opanowywanie naturalnych odruchów dziecka jest czymś złym (ewentualnie dopuszczać tylko niewielką ingerencję w tę dziedzinę)? Jak można nie zauważać, że jest to prosta droga do "uprawy" wad wszelakich? -- nie uprawiamy natury, za to uprawiamy wady! Nasze popędy trzeba właściwie ukierunkować, nie można pozostawić ich samym sobie. Niektórzy w tym kontekście mówią o wychowaniu do samodzielności. Sprawa niezwykle ważna! Nie chodzi chyba jednak o to, aby nasze dziecko było samodzielne w złym, ale w dobrym. Na początku ujawnia się wola -- dążenie do dobra. Najpierw jest to dążenia popędowe, ale stopniowo się sublimuje, a kultura poszerza zakres dobra. Dążenie staje się wolne, gdy zaczyna podlegać prawdzie o dobru. Nie można bez wcześniejszego uwrażliwienia na dobro mówić o samostanowieniu. Jesteśmy odpowiedzialni za to czy nasze działanie prowadzi do dobra i to dobra właściwego. NIe wolno zapominać o tym w wychowaniu dzieci. Uczestnictwo w dobru pomaga wyzwolić je z przymusu natury, spod władzy popędów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz