poniedziałek, 15 lutego 2016

Chrzest Mieszka I – fides catholica in Polonia recipitur

Chrzest Mieszka I – fides catholica in Polonia recipitur


Zaiste ślepą była przedtem Polska, nie znając ani czci prawdziwego Boga, ani zasad wiary, lecz przez oświeconego [cudownie] Mieszka i ona także została oświeconą, bo gdy on przyjął wiarę, naród polski uratowany został od śmierci w pogaństwie („Gall” Anonim).
Chyba niewielu historyków kwestionuje dziś to, że w przyjęciu chrześcijaństwa przez pogańskich władców, poczynając od Konstantyna Wielkiego, istotną rolę odegrały czynniki religijne –  czyli nawrócenie.
Podobnie sprawa wygląda z Mieszkiem I. To właśnie on, poprzez swoją decyzję o przyjęciu chrztu w 966 roku, położył niejako kamień węgielny pod budowę Polski, ratując jednocześnie jej byt od losu, który stał się udziałem chociażby Słowian połabskich – zniknięciem z kart historii. Choć Mieszko zapewne nie przeciwstawiał sfery politycznej, sferze religijne – do czego my dziś jesteśmy tak skłonni, to jednak nie był to jedynie wybór polityczny. Warto pamiętać, że władca katolicki miał bronić religii prawdziwej, zapewnić w swym państwie religijne życie chrześcijańskie dla poddanych, miał wprowadzać chrześcijański ład moralny i obyczajowy. Był to pewien ideał, którego uświadomienie i realizacja wymagały czasu i trudu. Wydaje się jednak, że motywację wypływającą z niego, odnajdujemy już w działaniach pierwszych Piastów.
Droga do Mieszkowego chrztu prowadziła przez sojusz polityczny z Czechami i Cesarstwem, który został przypieczętowany małżeństwem z Dobrawą. Decyzja o chrzcie była wpisana w określony kontekst polityczny i społeczny. Była ona jednak przede wszystkim decyzją o charakterze religijnym, uwarunkowaną nawróceniem księcia piastowskiego – był to sakrament. (Czy jednak również księcia Polan? Tego nie wiemy. Niektórzy badacze zanegowali istnienie tego plemienia, a wraz z tym całą plemienną genezę narodzin naszej państwowości). Czy pomogła mu w tym jego czeska małżonka, o czym jednoznacznie zaświadczają biskup Thietmar i „Gall” Anonim (przy wszystkich różnicach dotyczących przedstawianej przez nich strategii, którą miała obrać Dobrawa w celu nawrócenia męża), czy też jakieś, słabiej naświetlone źródłowo, kontakty z chrześcijańskimi misjonarzami (niektórzy odwołują się tu do wątku chrystianizacji Wiślań w obrządku słowiańskim)… Bez wątpienia zadział sam Wszechmogący, być może wykorzystując obydwa wspomniane „narzędzia”, a zapewne pierwsze z nich – kobietę. Trudno jest rozstrzygnąć poziom świadomości religijnej samego Mieszka, ale wiemy przecież, że łaska udoskonala naturę, nie niszcząc jej. Tak musiało być i z pierwszym bezsprzecznie historycznym władcą naszego państwa. Bóg wszedł w historię Polski u zarania jej dziejów (o okresie poprzedzającym rok 966 nasza wiedza historyczna jest naprawdę mizerna, choć snute tu hipotezy – poczynając od prawędrówki Słowian –  niezwykle ciekawe). Dlatego tak trudno jest oddzielić w naszej kulturze to, co polskie, od tego – co katolickie.
Chrzest Mieszka I i jego dworu, mający miejsce na Wielkanoc 966 roku na Ostrowie Lednickim, w Poznaniu, a może Gnieźnie (znów zdani jesteśmy na spekulacje oparte głównie na źródłach archeologicznych), zapoczątkował długotrwały i trudny proces chrystianizacji wszystkich jego poddanych. Było to jednak otwarcie „kanałów” łaski nadprzyrodzonej dla naszego kraju i jego mieszkańców. Decyzja ta określiła rodzaj racjonalności, według której kształtowane miały być nie tylko  życie jednostek i rodzin, ale również prawa i instytucje formującego się państwa. Państwa, które stawało się częścią średniowiecznej christianitas. Forma polskości został jednakże określona na tyle wyraźnie i trwale, że z zerwaniem z nią mają problem nawet ci, którzy deklaratywnie odcinają się od wszelkich związków z katolicyzmem.
Artur Górecki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz