Momentem, w którym rozpoczyna się
proces stopniowego odchodzenia od założeń edukacji klasycznej jest początek
nowożytności, kiedy to następuje oddzielenie teologii od poznania naturalnego i
poznania świata (np. wtedy nawet w szkołach jezuickich zrezygnowano z wykładu
kosmologii) oraz dokonuje się zawężenie rozumienia klasycznego wychowania do wymiaru bliższego
temu, co dzisiaj rozumie się pod pojęciem humanistyki. Dokonuje się pękniecie w
harmonii wiary i rozumu. Na skutek przecenienia roli
wewnętrznego doświadczenia człowieka w odkrywaniu prawd nadprzyrodzonych
następuje podważenie roli rozumu. W konsekwencji,
choć dużo później, doprowadzi to do fideizmu i naturalizmu.
W
okresie międzywojnia o. Jacek Woroniecki pisał: „w starożytności i średnich
wiekach nauka o wychowaniu moralnym zajmowała swe właściwe miejsce jako
rozdział etyki lub teologii moralnej; jednocześnie dydaktyka, słabiej jednak
rozwinięta w tamtych czasach, była traktowana jako rozdział psychologii”. Renesansowe
zagadnienia zaczynają być traktowane jako odrębna dziedzina wiedzy, która
ulegnie intelektualizmowi moralnemu.
Odrodzenie
zapoczątkowuje sformułowaną dopiero w oświeceniu ideologię nowoczesności
(modernizm). Filozofem, który w XVII wieku położył pod nią fundament, był
Kartezjusz. Świat ma być przebudowywany według zasad, które odkrywa w sobie
myśl ludzka. Owe uniwersalne zasady trzeba zastosować w odniesieniu do
rzeczywistości, aby ją przekształcić (redukcja egzystencji ludzkiej do
matematycznych zasad). Reakcją na takie postawienie sprawy były narodziny tzw.
filozofii życia, której początek dał Pascal. Szkoły filozoficzne, które poddały
krytyce myśl kartezjańską, ale same poszły torem poszukiwań „niewzruszonych
zasad”, to: neopozytywizm (w poznaniu empirycznym), fenomenologia (w
świadomości), filozofia analityczna (w języku), strukturalizm (w „ideach”),
cybernetyka (w algorytmach myślenia), marksizm (w dziejach). Zaś postmodernizm
„to atak na roszczenia modernizmu i zarazem zwrot ku filozofii życia
reprezentowanej przez egzystencjalizm, hermeneutykę, dialogizm, filozofię
lingwistyczną i psychoanalizę”.
Krytyka
kształcenia humanistycznego, także szkolnictwa jezuickiego, pojawiała się już w
wieku XVII (np. Franciszek Bacon, no i oczywiście Kartezjusz), a Montaigne
humanistyczne wychowanie krytykował z punktu widzenia poszukiwania „praktycznej
mądrości” już w wieku XVI. Coraz częściej pojawiało się hasło zgodności z
naturą, poglądowego poznawania rzeczy (np. Komeński popada w tym względzie w
sensualizm), ograniczenia łaciny (albo rewolucja w metodzie jej nauczania –
Komeński) na rzecz języków narodowych. Podkreśla się też konieczność
dostosowania metod nauczania do psychologii dziecka (znowu Komeński).
Janseniści dążyli do uproszczenia nauki (wprowadzają jako metodę nauki czytania
„sylabizowanie przez głoskowanie”), zaś ich pesymistyczne spojrzenie na naturę
człowieka doprowadziło do bardzo rygorystycznych zasad wychowawczych. W parze z
tym idzie, postępująca wraz z ich rozwojem, fascynacja naukami ścisłymi, w
których w sposób złudny szuka się odpowiedzi na niemal wszystkie pytania
nurtujące człowieka. Towarzyszy temu upowszechniająca się wiara w nieustanny
postęp ludzkości, który zakończy się zbudowaniem raju na ziemi. Typ
racjonalizmu wywodzący się od Kartezjusza koncentruje uwagę człowieka głównie
na bezosobowych prawach rządzących światem przyrody, wyrażonych przez język
matematyki. To on zaczyna nadawać ton całej nowej epoce, która staje się na
wskroś świecka. Dotyczy to także, a może przede wszystkim, oświaty, ze
znaczenia której (dla wcielania nowych ideologii) zdawano sobie doskonale
sprawę (zaznaczmy, że wszyscy rewolucjoniści próbują zawłaszczyć obszar
edukacji poprzez ideę szkolnictwa przymusowego i państwowego). Dla prawdziwej
kultury humanistycznej także nie ma już miejsca. John Locke sprowadzał potrzebę
nauki do wymiaru praktycznego: praca w zawodzie, umiejętność konwersacji,
zapewnienie sobie chleba. Kiedyś prawdę warto było poznawać dla niej samej,
teraz liczy się użyteczny aspekt poznania. Kształcenie ogólne traci na
znaczeniu, zyskuje kształcenie zawodowe i matematyczno-przyrodnicze.
Oświecenie
(przynajmniej kontynentalne) przyniosło ideał oświaty jednolitej, państwowej,
powszechnej, a także wychowania obywatelskiego, wykształcenia realnego i
działalności na rzecz oświecania dorosłych. Etatystyczne państwo „rodzi”
etatystyczny model edukacji. Claude Helvétius (jeden z twórców Encyklopedii),
jeszcze przed rewolucją we Francji, pisał w sposób niezwykle przewidujący:
„Sztuka wychowania ludzi we wszystkich krajach tak ściśle wiąże się z formą
rządów, że nie można chyba wprowadzić żadnej zasadniczej zmiany w systemie
edukacji, nie zmieniając jednocześnie ustroju państwa”. W
Rzeczypospolitej narzędziem służącym do odebrania Kościołowi (często zresztą
rękoma ludzi Kościoła, którzy byli nimi najczęściej tylko formalnie) wpływu na
edukację i zawłaszczenia jej przez aktualnie sprawujących władzę była Komisja
Edukacji Narodowej. Hugo Kołłątaj pisał: „Nie dano na to baczenia, że szkoły
zakonne, (…) nie należąc wcale do żadnej świeckiej krajowej zwierzchności, były
właśnie jak nasłane od dworu rzymskiego, żeby wychowywały młodzież w samych
tylko widokach rzeczonemu dworowi dogodnych”.
Bardzo mocno podkreślono różnice między edukacją „moralną” a „chrześcijańską”,
podkreślano utylitarne znaczenie religii. Sama obecność duchownych i ich liczba
(prawie dwie trzecie „pisarzy oświecenia” w Rzeczypospolitej stanowili
duchowni) nie powinny nas uspokajać. Zdecydowana krytyka działalności Komisji
Edukacji Narodowej pojawia się podczas obrad sejmików poselskich już w latach
90. XVIII wieku.
Pod
koniec XVIII wieku Immanuel Kant zapoczątkowuje spojrzenie na człowieka jako na
byt wewnętrznie rozdarty, pogrążony w konfliktach między przyjemnością a
szczęściem, między obowiązkiem a moralnością. Filozof z Królewca definitywnie
zerwał z klasycznym myśleniem o etyce: człowiek nie jest w stanie ująć
intelektualnie swej własnej natury. Nastąpiło utożsamienie etyki z prawem.
Konsekwencją przyjęcia założeń, że to podmiot określa byt, że dostępna jest
tylko sfera zjawiskowa, była postawa agnostyczna (nie ma racjonalnej możliwości
poznania Absolutu, a także dotarcia do prawdy). Załamuje się realizm poznawczy.
Nie ma fundamentu, na którym mogłoby dojść do spotkania rozumu i cudu łaski w
postaci wiary. Na tych przekonaniach zbudowany będzie późniejszy nurt
subiektywizmu (Schelling), a następnie idealizmu (Hegel). W konsekwencji cały
porządek doczesny zostaje wyłączony spod wpływów Kościoła. Ma on wynikać
jedynie z prawa państwowego. Sfera religii zostaje sprowadzona do uczucia.
Dla
szkolnictwa katolickiego było coraz mniej miejsca w sekularyzującej się
rzeczywistości społeczno-politycznej.
Wieki
XIX i XX to okres, który przynosi dominację filozofii naturalistycznej, która
we Francji szerzy się pod nazwą pozytywizmu. Prawdziwą wiedzą jest wiedza
naukowa, weryfikowalna za pomocą metody empirycznej. Cała rzeczywistość
wyjaśniana jest za sprawą przyczyn naturalnych. Warte uwagi są tylko tematy
użyteczne. Pozytywizm wystrzega się twierdzeń absolutnych. Orientacja
pozytywistyczna (naturalistyczna) w pedagogice eliminuje z myślenia o edukacji
kontekst filozoficzny, historyczny i teoretyczny. Człowiek jest wynikiem
przypadku. Liczy się wytwarzanie wiedzy przydatnej w rozwiązywaniu konkretnych
problemów, a nie poszukiwanie prawdy dla niej samej. W wymiarze koncepcji
pedagogicznych oznacza to wiarę w to, że można projektować działania w oparciu
o wiedzę pozwalającą w sposób pewny przewidywać zachowania ludzi. Pedagogika
zostaje sprowadzona do wytwarzania „wiedzy pozytywnej”. Monopol na prawdę
przysługuje naukom przyrodniczym i stosowanym przez nie metodom: obserwacji,
eksperymentowi, indukcji. Następuje przeciwstawienie rozumu wierze. W myśleniu
o człowieku przeważają koncepcje kolektywistyczne, następuje próba uwolnienia
nauki od wartościowań estetycznych i etycznych. Myślenie pozytywistyczne stawia
przed pedagogiką zadanie w postaci tworzenia i wdrażania w praktyce projektów
edukacyjnych i oświatowych. Pedagogika staje się zespołem środków i metod
wychowawczych stosowanych przez nauczycieli.
„Szkoła
tradycyjna” (za twórcę pedagogiki naukowej uchodzi Johann Friedrich Herbart,
zm. w 1841 r.) opierająca swoją wizję człowieka na idealizmie filozofii
niemieckiej (Kant, Hegel) wyznacza mu jego życiową rolę w oparciu o specyficzne
rozumienie otaczającego świata. Całe życie psychiczne człowieka składa się z wyobrażeń.
Skutkiem tego w nauczaniu, uznanym za środek do kształcenia charakteru, nacisk
położony został na tworzenie sieci różnorodnych skojarzeń, które mają wydobywać
z „pokładów podświadomości” obecne tam wcześniejsze wyobrażenia. Herbart
wyróżnił cztery stopnie formalne przyswajania treści: jasność, kojarzenie,
system, metoda. Jego uczniowie wypracowali ich pięć: przygotowanie, podanie,
powiązanie, zebranie, zastosowanie.
Przełom
XIX i XX wieku przynosi odrodzenie naturalizmu, które następuje pod wpływem
darwinizmu i psychologii. Jednak początek XX stulecia przynosi też krytykę
haseł naturalizmu (np. Émil Boutroux, zm. w 1921 r.; Rudolf Eucken, zm. w 1926
r.; Max Scheler, zm. w 1928 r.).
W
sposobie patrzenia na człowieka pierwsza połowa XX wieku przynosi zwycięstwo
irracjonalizmu i woluntaryzmu. Życie człowieka postrzegane jest jako swobodny,
dokonujący się ewolucyjnie proces.
Przełom
stuleci jest też świadkiem narodzin ruchu „nowego wychowania”. Miał on być
reakcją na rygoryzm, zbytni intelektualizm i formalizm szkoły tradycyjnej.
Odpowiedzią miało być traktowanie dziecka jako podmiotu w procesie edukacji, z
uwzględnieniem jego psychiki, indywidualnych potrzeb, aktywności.
Destrukcyjną
rolę również w dziedzinie edukacji odegrała tzw. szkoła frankfurcka
(nawiązująca do pragmatyzmu Deweya), dla której wrogiem numer jeden była
zachodnia kultura (chrześcijaństwo, rodzina, hierarchia, moralność, tradycja
etc.), a celem przekształcenie świadomości ludzi. Aby tego dokonać, trzeba było
zdobyć wpływ na edukację, co na Zachodzie – w znacznym stopniu – się udało.
Działania pedagogów (tzw. pedagogika krytyczna) związanych z tym nurtem
charakteryzuje podkreślanie obecności mechanizmów dominacji w edukacji.
Remedium ma stanowić poszerzanie przestrzeni wolności i sprawiedliwości.
Jak
już powiedzieliśmy, modernizm przyniósł kult rozumu, swoiście pojętej
racjonalności i postępu, ubóstwienie osoby ludzkiej jako kreatora świata.
Postmodernizm zaś (druga połowa XX w.), który sam siebie uważa za remedium na
kryzys kultury modernistycznej, głosi chaos, skrajny indywidualizm, sceptycyzm,
relatywizm, irracjonalizm. A nihilizm, do którego ostatecznie prowadzi, w
efekcie daje utratę kontaktu z rzeczywistością (obiektywną prawdą).
W
ten sposób dochodzimy do dnia dzisiejszego, także w polskiej oświacie. Szkic
ten wskazuje tylko pewien kierunek czy dominujący trend w podejściu do
edukacji, daleko mu do systematycznego wykładu na temat historii wychowania czy
omówienia poszczególnych modeli edukacyjnych.
Ważne
dla nas jest dostrzeżenie, jak dalece odeszliśmy od założeń edukacji
klasycznej. Od przekonania, że człowiek jest integralną częścią świata
rozumianego jako pewna całość, od przekonania o złożoności tego świata. Od
uznania, że to rzeczywistość jako pierwsza oddziałuje na człowieka. Świata,
który mamy poznać za pomocą rozumu, aby zrozumieć swoje w nim miejsce i
zadania, które zostały przed nami postawione. Edukacja miała służyć temu
właśnie celowi. „Paideia oznaczała istnienie określonego ładu,
do którego mógł przystąpić człowiek na odpowiednim poziomie moralnym i
umysłowym, osiągalnym jedynie na drodze wieloletniego treningu (askesis)
i po przezwyciężeniu – nieodłącznie związanych z młodością –
nieodpowiedzialności, nieroztropności i podatności na manipulację”.
Pozostaje
mieć nadzieję, że działania na rzecz
zrekonstruowania w dzisiejszych realiach, a następnie wdrożenia i propagowania
modelu edukacji klasycznej podejmowane przez Szkołę św. Tomasza z Akwinu w
Józefowie przyniosą błogosławione owoce w dziele edukacji młodego pokolenia.
Artur Górecki
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz