Artur Górecki
Pochylając się nad
zagadnieniem edukacji klasycznej, nie sposób pominąć roli, jaką
odgrywała w niej dialektyka. Aby móc myśleć o przywróceniu jej założeń
we współczesnej edukacji, warto zastanowić się, czym owa dialektyka była
w rzeczywistości, skąd brało się tak ważne miejsce, które jej
przyznawano w wypracowanym przez stulecia modelu kształcenia, a także
dlaczego została porzucona.
Dialektykę pojmowano zarówno jako sztukę
dyskutowania jak i rozumowania; widziano w niej sposób poznania
intelektualnego, który przekracza czysto formalne związki logiczne. Już
od czasów starożytnych zaczęto utożsamiać ją z teorią racjonalnego
myślenia (logiką). Zaliczana jest ona także do metod porządkujących
wiedzę (obok apofatyki i analogii): „Dialektyka polega na ukazaniu
różnic. Zaczęła się jednak od ukazywania różnic między przypadłościami,
np. zimne – ciepłe, rozrzedzone – zagęszczone […]. Ukazuje różnice
między pojęciami, a odnoszona do bytów opiera się na tezie, że to, co
bezpośrednio poznajemy, jest naturą bytu”.[1]
Bardzo trwała okazała się wykładania dialektyki arystotelesowskiej
zaproponowana przez Cycerona, rozróżniała ona dialektykę: a) ars iudicandi – sztuka analizy logicznej służącej określaniu właściwości rzeczy oraz b) ars inveniendi – sztuka znajdowania w dyskusji odpowiednich argumentów dla sądu prawdopodobnego.
Średniowiecze – używające zamiennie nazw
„logika” i „dialektyka” – ulokowało dialektykę („naukę o przejrzystych
racjach oddzielających prawdę od fałszu”), obok gramatyki i retoryki, w
ramach trivium, stanowiącego wraz z quadrivium kanon
nauczania klasycznego. Św. Augustyn uważał dialektykę za „disciplina
disciplinarum” wszelkich nauk, Albert Wielki nazywał ją „ars
generalis”, zaś św. Tomasz z Akwinu postrzegał dialektykę jako
„najbardziej odkrywczą część logiki” służącą heurystycznym celom nauk.[2]
Kryzys nominalistyczny, renesans i
reformacja przynoszą ze sobą bardzo niekorzystne zmiany: „[...] zarówno
Ojcowie jak i Scholastycy, przyswajając sobie te zabytki pogańskiej
mądrości, wystawili je wprzód na działanie światła chrześcijańskiej
wiary; a jasny jej promień odłączył stare błędy, zapełnił niedostatki,
rozwiązał wątpliwości, utwierdził chwiejne poglądy, słowem, najlepszą z
filozofii pogańskich, przemienił w chrześcijańską. Zaś humaniści epoki
odrodzenia, zaniechali już użyć światła wiary dla oddzielenia
naleciałości błędów od złota szczerej prawdy, ale przeciwnie całą tę
rudę przyjęli za złoto, dlatego jedynie, że ją pokrywała powabna pleśń
starożytności. A choć wiara głośno protestowała przeciw temu, to jednak
ci, dla których ona nie straciła jeszcze swej powagi, zasłaniali się
nielogicznym, choć aż nazbyt często powtarzanym zdaniem, że to co mylnym
jest ze stanowiska wiary, ze stanowiska filozofii może być prawdziwym.”[3]
Cytat ten, nawet jeśli dla niektórych dyskusyjny, co do szczegółów,
dobrze opisuje istotę tego, co się stało. W starciu tym ważną rolę
odegrać miała dialektyka, którą humaniści renesansowi utożsamiali z
retoryką (wg zaproponowanego przez Cycerona wzorca ars inveniendi):
„nie tak prędko jednak filozofia scholastyczna ustąpiła z widowni, bo
czuła w sobie pod zepsutą łupiną niepożytecznych spekulacyj zdrowe jądro
prawdy, a poza sobą miała świetną, kilkowiekową przeszłość, której
ostatnie ogniwo wiązało się w łańcuch z tysiącletnią filozofią Ojców
Kościoła. Przy tym musiała ona władać po mistrzowsku ostrzem dialektyki i
godzić w najsłabsze strony ubóstwionego Klasycyzmu, a nieubłagana jej
krytyka nieraz ciężką zadała klęskę neofitom pogańskiej filozofii. Stąd
do pogardy ku Scholastyce dodawała ona pewną zawiść, a na kłujące żądło
jej dialektyki najwięcej wylało się żółci. […] toteż zawziętość Lutra
przeciw Scholastykom, a głównie przeciw ich dialektyce nie znała granic.
Aby więc radykalnie pozbyć się filozofii, targnął się na powagę samego
rozumu i wyrzucił go z obrębu wiary, jako pierwiastek z gruntu wierze
przeciwny.”[4]
”W czasie gdy tak protestantyzm rodził, w
katolickich szkołach kwitła jeszcze Scholastyka. Ale głosy o nową
filozofię i w umysłach katolickich odbiły się echem. Zapomniano, jaką
była właściwa przyczyna i pierwotne źródło tego żądania; powoli zaczęło
się wyradzać to przekonanie, że nienawiść ku dawnej filozofii musiała
mieć przecież słuszną jakąś podstawę, że więc pora na miejsce
znienawidzonej scholastyki nowy system wprowadzić. Tak więc i katoliccy
uczeni wyczekiwali nowej odmiennej filozofii, i niestety szczery
katolik, mimo swej prawowierności, stał się ojcem racjonalistycznego
idealizmu. […] nowa filozofia dwiema różnymi drogami doszła do jednego
celu: od Bacona przez stopnie empiryzmu, sensualizmu i materializmu do
zupełnego zwątpienia o wszelkiej prawdzie; od Kartezjusza drogą
idealizmu do tego samego przekonania, że wszelka prawda chwiejną jest i
ułudną.” [5]
Czy może dziwić, że zarówno na gruncie
filozofii, jak i w zmieniającym się modelu kształcenia, nie było już
miejsca dla edukacji klasycznej, w tym także dla dialektyki, rozumianej
jako „nauka o przejrzystych racjach oddzielających prawdę od fałszu”. „W
ten sposób i języki klasyczne, i teoretyczny wykład gramatyki, i
euklidesowskie podejście w matematyce, i podstawy logiki, i muzyka inna
niż głos emocji, i nawet coś tak, zdawałoby się, niepodważalnego, jak
pełny wykład historii oparty na zdolności mierzenia czasu i orientacji
geograficznej oraz kanon literacki traktowany jako zespół wzorcowych
niezmienników moralnych i estetycznych naszej kultury – wszystko to
zniknęło bądź właśnie znika, traci substancję lub kontury, czasami przy
pewnych odruchach zdziwienia lub nawet protestu w środowiskach rodziców i
nauczycieli, przypominających nic więcej niż pęcherzyki powietrza
pozostające na powierzchni wody po utopionym, przez chwilę.”[6]Założywszy,
że już wiemy jaką rolę w procesie edukacji winna pełnić dialektyka
(doceniając chociażby jej walor realistycznego wyjaśniania i krytycznego
badania sądów potocznych[7]),
to musimy umieć przyznać jej określone miejsce w strukturze dzisiejszej
szkoły. Jeśli przyjmiemy, że sztuki wyzwolone to sposoby uruchomienia
umysłu, które da się zasadniczo „rozpisać” pomiędzy znane nam ze
współczesnej szkoły przedmioty, to dla dialektyki należałoby uczynić
wyjątek, wprowadzając do szkolnego programu odrębny przedmiot.[8]
Artur Górecki
[1] M. Gogacz, Metody metafizyki, „Studia Philosophiae Christianae”23(1987)2 (wersja elektroniczna: http://www.tomizm.pl/?q=node/14).
[2] Por. Dialektyka, oprac. W. Chudy, Powszechna Encyklopedia Filozoficzna, http://www.ptta.pl/pef/pdf/d/dialektyka.pdf (Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu).
[3] A. Langer, Św. Tomasz z Akwinu i dzisiejsza filozofia, "Przegląd Powszechny", Rok I ,t. II, Kraków 1884 (wersja elektroniczna: http://www.ultramontes.pl/langer_sw_tomasz_2.htm). W przywołanych cytatach zachowano pisownię oryginału.
[4] Tamże.
[5] Tamże.
[6] P. Milcarek, Tezy o edukacji klasycznej dla cywilizacji chrześcijańskiej, „Christianitas” nr 58, s. 7.
[7] „D[ialektyka]
w ujęciu Arystotelesa przedstawiała walory zarazem metody filozoficznej
zdolnej do wyprowadzania poprawnych wniosków z obszaru tego, co
prawdopodobne, jak i sztuki poprawnej argumentacji (retoryki);
rozumienie to na gruncie teorii zawartej w Topikach miało ogromny wpływ
na dalsze dzieje d[ialektyki].” Dialektyka, oprac. W. Chudy, Powszechna Encyklopedia Filozoficzna, http://www.ptta.pl/pef/pdf/d/dialektyka.pdf.
[8] Por. Tamże, s. 11.
za: http://christianitas.org/news/o-dialektyce-nauce-o-przejrzystych-racjach/
za: http://christianitas.org/news/o-dialektyce-nauce-o-przejrzystych-racjach/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz